ďťż Lądowanie w Normandii- Operacja "Overlord" ďťż

Lądowanie w Normandii- Operacja "Overlord"





raistlin76 - 27-11-2004 16:50
Może lepiej by było stworzyć ten topic 6 czerwca, ale to dość odległa data. Porządkując dziś "twardziela" natknąłem się na jedną z moich prac zaliczeniowych z okresu studiów. Może któremuś użytkownikowi forum przyda się przy nauce historii

Operacja „Overlord”

Dnia 4 czerwca 1944 roku około godziny 22-giej, w bibliotece Southwick House gdzie znajdowało się dowództwo marynarki wojennej Zjednoczonego Królestwa naczelny dowódca Sprzymierzonych Ekspedycyjnych Sił Zbrojnych Dwight Eisenhower podjął decyzję o rozpoczęciu ofensywy o kryptonimie Overlord. Alianci przystąpili do zadania ciosu, który miał zakończyć trwającą od 5-ciu lat wojnę.

4 czerwca 1940 roku a więc dokładnie cztery lata wcześniej premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill wygłosił w parlamencie przemówienie, w którym zapowiadał, że mimo ewakuacji Brytyjczyków spod Dunkierki W. Brytania będzie kontynuować walkę przeciwko hitleryzmowi aż do ostatecznego zwycięstwa. W przemówieniu znalazła się też zapowiedź rychłego powrotu na kontynent. Churchill wielokrotnie potwierdzał tę decyzję, również po kapitulacji Francji. W 1940 roku takie zapowiedzi były mrzonką. Po pokonaniu Francji ostatnim europejskim krajem będącym w stanie wojny z Niemcami była właśnie W. Brytania. W tym czasie Brytyjczycy musieli się martwić o to jak nie stać się kolejnym łupem hitlerowskiej maszyny wojny, niż o to jak powrócić na kontynent. Sytuacja uległa zmianie w 41 roku po ataku nazistów na Związek Radziecki i po japońskim ataku na Pearl Harbor. Mimo braku środków i jakichkolwiek szans na powodzenie od 1940 roku systematycznie przygotowywano w W. Brytanii plan inwazji, który do czasu jego wykonania wielokrotnie zmodyfikowano. Na początku pracy ustalono trzy podstawowe warunki, których spełnienie dawało możliwość przeprowadzenia i powodzenia operacji. Były to:

1.Swoboda komunikacji na Atlantyku i Morzu Północnym.
2.Przewagę lotniczą nad całym terytorium zachodnioeuropejskim.
3.Określony stopień przewagi nad siłami zbrojnymi niemieckiego Frontu Zachodniego.

W czerwcu 44 roku wszystkie te warunki zostały spełnione. Oczywiście sama Wielka Brytania nie była w stanie spełnić żadnego z tych warunków. Stało się to możliwe dopiero po przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych i po klęskach Niemiec pod Stalingradem i Kurskiem. Od chwili agresji niemieckiej 22 czerwca 1941 roku Związek Radziecki zaczął ponosić główny ciężar utrzymania wojny z Niemcami, on też stał się najgorętszym orędownikiem jak najszybszego otworzenia II-go frontu. Churchill marzył o inwazji na kontynent, która miała się rozpocząć już w 1942 roku, o czym listownie informował Stalina. Okazało się to jednak niewykonalne. „Próbna” inwazja na port w Dieppe dokonana 19 VIII 1942 roku przez kanadyjskich komandosów zakończyła się całkowitym fiaskiem. Wielu atakujących poległo część dostała się do niewoli, niedobitkom udało się uciec. Niepowodzenie pod Dieppe jak się później okazało opóźniło inwazję prawie o dwa lata, ale nie było całkiem bezowocne. Uświadomiło ono aliantom, że atak na umocniony port skończy się klęską i, że trzeba znaleźć miejsce dogodne do inwazji ale jak najsłabiej umocniony przez Niemców. Po zajęciu Francji Hitler licząc się z możliwością ataku „przez morze” nakazał wybudowanie umocnień wzdłuż wybrzeży nad Morzem Północnym i Oceanem Atlantyckim. W ten sposób miała powstać ufortyfikowana, nadmorska linia obronna o długości ok. 4000 kilometrów biegnąca wzdłuż wybrzeży Norwegii, Danii, Holandii, Belgii i Francji aż do Pirenejów. Wał dzielił się na trzy odcinki obrony: norweski, duński i zachodni od Holandii do Hiszpanii. Prace wstępne przy budowie Wału rozpoczęto w 1941 a do intensywnej rozbudowy przystąpiono jesienią 1942 roku. Do przymusowych prac budowlanych wykorzystywano robotników z krajów okupowanych, ich liczba w 1944 roku sięgała 175 tysięcy. Na 1944 rok datuje się zintensyfikowanie prac nad Wałem Atlantyckim co wiązało się z osoba jego inspektora, którym został feldmarszałek Erwin Rommel. Od lutego tego roku zabrał się do umacniania Wału na którym zamierzał zlikwidować próbę desantu. Wał Rommla składał się z całej sieci przeszkód. Najbardziej wysunięte w morze były słupy minowe których wierzchołki nawet podczas największego przypływu wystawały ponad powierzchnię wody. Na wierzchołkach zamontowano materiały wybuchowe z zapalnikami kontaktowymi, cały ładunek miał eksplodować np. po zetknięciu z barką desantową. Dalej następował szereg przeszkód z ostro zakończonym czubem na wodzie o średnim przypływie, miały dziurawić poszycie okrętów. Kolejno następowały przeszkody nazywane „czeskimi jeżami” i „belgijskimi wrotami”, które miały utrudniać podejście na plażę, po czym następował pas piasku wypełniony minami. Nad tym wszystkim górowały stanowiska karabinów maszynowych i baterie dział ukryte w betonowych schronach. Całą budowę Wału zaplanowano na osiem lat, czyniąc umocnienia Rommel za najbardziej prawdopodobny teren inwazji uznał pas wybrzeża pomiędzy ujściami Skaldy i Sekwany, na tym obszarze Niemcy skupili główny wysiłek prac fortyfikacyjnych, kosztem innych odcinków Wału.

O tym gdzie czyniono najmocniejsze umocnienia wiedziano oczywiście w Wielkiej Brytanii. Najważniejszą kwestią przed jaką stanęli alianci było miejsce inwazji i data jej rozpoczęcia. Pierwotny termin rozpoczęcia operacji ustalono na konferencji w Casablance w styczniu 1943 roku. Inwazja miała rozpocząć się w maju 1944 r. Powołano też brytyjsko-amerykański sztab generała Morgana, który miał opracować plan ataku, a przede wszystkim wybrać najodpowiedniejszy do ataku teren. Korzystając ze wcześniejszych doświadczeń (głównie Dieppe) uznano że inwazja musi nastąpić w miejscu gorzej bronionym, dalej oddalonym od brytyjskiego wybrzeża, najogólniej miejsca dość łatwego do zdobycia a jednocześnie takiego, którego nie spodziewają się Niemcy. Drogą eliminacji Morgan zdecydował się na wybór pasa wybrzeża Normandii pomiędzy ujściem rzeki Dives a wschodnią nasadą półwyspu Cotentin. Obszar ten obfitował w dostępne plaże sprzyjał stworzeniu momentu zaskoczenia i stanowił dogodną podstawę do rozwijania natarcia w kierunku na Caen oraz na port Cherbourg od strony lądu. Jak już wspomniano fortyfikacje Wału Atlantyckiego były w tym miejscu znacznie słabiej rozwinięte niż np. w rejonie Pas-de-Calais, gdzie hitlerowcy najbardziej spodziewali się ataku. Jedynym poważnym mankamentem tego miejsca lądowania był brak portów niezbędnych do przerzucenia większej ilości żołnierzy, ale przede wszystkim ciężkiego sprzętu i zaopatrzenia. Tę sprawę rozwiązano w następujący sposób; postanowiono skonstruować w Anglii sztuczne porty ( zwane „Mulberry” i „Goosberry” ) odholować je i zainstalować w rejonie wybranych plaż normandzkich. Na przełomie listopada i grudnia 43 roku odbyła się konferencja w Teheranie, w której wzięli udział Roosevelt, Churchil i Stalin. Alianci zachodni poinformowali na niej swego radzieckiego sojusznika, że operacja militarna „Overlord” rozpocznie się 1-go maja 44 roku. Operacja na północy Francji miała być poprzedzona desantem na południowe wybrzeże Francji. Stalin ze swej strony obiecał wspomożenie ofensywy aliantów przez rozpoczęcie ofensywy na froncie wschodnim. Słowa dotrzymał rozpoczynając 22 czerwca 44 roku ofensywę „Bagration”. Na stanowisko naczelnego dowódcy ekspedycyjnych sił zbrojnych w Europie Zachodniej powołano 24 XII 1943 r. rozpoczęły się przygotowania do kampanii, która miała rozstrzygnąć losy wojny na Zachodzie.
Dla „Overlord” najważniejsze było zachowanie tajemnicy co do miejsca i daty lądowania ale jednocześnie ważne było powiadomienie o czasie inwazji francuskiego ruchu oporu, który miał akcjami dywersyjnymi uniemożliwić Niemcom szybką reakcję na atak. W tym celu posłużono się radiem BBC, które przekazywało zaszyfrowane wiadomości. O samym ataku miał poinformować wiersz Paula Verlaine’a „Piosenka jesienna”. Radio miało przekazać dwa fragmenty wiersza , z których druga miała informować, że inwazja nastąpi w ciągu 48 godzin. Bardzo ważną rolę w przygotowaniu operacji miał wywiad wojskowy. Od początku wojny Niemcy rozwijali swoja siatkę wywiadowczą na Wyspach. W 1944 roku ci agenci dalej działali i wysyłali informacje do Rzeszy na temat inwazji. Liczni agenci informowali, że lądowanie nastąpi w rejonie Pas-de-Calais. Tam też Niemcy zgrupowali większość swoich sił gotowi na przyjęcie aliantów. Na swoje nieszczęście Niemcy nie przypuszczali, że ich „znakomici” agenci byli już współpracownikami Mi-5 czyli brytyjskiego kontrwywiadu. Wszelkie informacje, które trafiały do rąk niemieckiego wywiadu powstawały na biurkach pracowników Mi-5. Jednym z agentów Abwhery, który przekazywał Niemcom fałszywe informacje był Polak płk. dypl. Roman Czerniawski pseudonim „Brutus”, który przejął od nazwy organizacji, w której kiedyś działał. Po schwytaniu przez Niemców zgodził się na współpracę z Niemcami. Po rozpoczęciu działalności wywiadowczej dla Abwhery nawiązał kontakt z Mi-5. Karl Grünberg nazywa „Brutusa” „człowiekiem, który oszukał Hitlera”. „Brutus” jak i inni agenci przewerbowani przez Mi-5 uczestniczyli w alianckiej operacji pod kryptonimem „Fortitude” („Hart ducha”). Operacja ta jak i inna jej podobna pod kryptonimem „Bodyguard” miały na celu wprowadzenie Niemców w błąd co do miejsca inwazji. Wiadomości agentów informowały o ataku w rejonie Pas-de-Calais natomiast desant w Normandii jest uboczną akcją dywersyjną. Dla potwierdzenia wiadomości szpiegów na brytyjskim wybrzeżu naprzeciwko Calais powstała 1 Amerykańska Grupa Armii, której dowódcą uczyniono znanego Niemcom George’a Pattona. Tę grupę armii tworzyły tekturowe czołgi, gumowe działa i żołnierze manekiny. Sam Patton przyczynił się do pogłębienia wiary w atak na Calais organizując konferencję, na Której informował dziennikarzy o celach strategicznych 1GA . Spotkało się to z ostra reprymendą ze strony Eisenhowera, który obawiał się, że cała mistyfikacja mogła zostać odkryta, ale jak się później okazało konferencja przekonała Niemców, że Patton poprowadzi 1GA do ataku na Calais. Zaowocowało to rozkazem Hitlera o przesunięciu 116 Dywizji Pancernej oraz 1 Dywizji Pancernej Waffen SS w kierunku Pas-de-Calais. Niemcom udało się dowiedzieć, że „Overlord” oznacza kryptonim operacji lądowania we Francji. Agentem, który przesłał nazistom tę informację był albański lokaj pracujący w brytyjskiej ambasadzie w Turcji nazwiskiem Diello; bardziej znany jako „Cicero”. Początkowo zidentyfikował on plan jako „Overlock”, ale później to skorygował. Nie udało mu się uzyskać informacji ani o miejscu lądowania, ani o czasie.

Przygotowania do desantu trwały. 17 stycznia w Londynie ukonstytuowało się Naczelne Dowództwo Sprzymierzonych Ekspedycyjnych Sił Zbrojnych (SHAEF), które odpowiadało za przeprowadzenie operacji. Na czele SHAEF stał Eisenhower jego zastępcą został brytyjski marszałek lotnictwa Arthur Tedder a szefem sztabu amerykański generał Bedell-Smith. 1 kwietnia opracowano ostateczny plan „Overlorda”. Podstawową poprawką jaką wniesiono była data lądowania. Ustalono, że termin 1 maja nie może zostać dotrzymany, głównie z powodu zbyt małej liczby okrętów jaką uda się zgromadzić do tego czasu. Kwestia druga to pogoda. Ustalono, że optymalna do ataku pogoda będzie w dniach 5-7 czerwca, więc zdecydowano o przeniesieniu operacji na 5 czerwca. Decyzje o rozpoczęciu akcji miał podjąć Eisenhower. Cała strefę lądowania podzielono na pięć sektorów, którym nadano kryptonimy: „Utah”, „Omaha”, „Sword”, „Juno” i „Gold”. Na dwóch pierwszych mieli lądować Amerykanie, na „Sword” i „Gold” Anglicy a na „Juno” Kanadyjczycy, których 3 dywizja piechoty wchodziła w skład brytyjskiej 2 Armii. Ta razem z amerykańską 1 Armią tworzyła 21Grupę Armii, która miała wylądować w Normandii w dzień „D”, czyli dzień rozpoczęcia operacji. Pierwsza część „Overlorda” otrzymała kryptonim „Neptun”. SHAEF podjął jeszcze jedną ważną decyzję. Operacja „Dragoon”(„Dragon”), która miała poprzedzić „Overlorda” okazała się niemożliwa do wykonania głównie z powodu braku odpowiedniej liczby okrętów. Zdecydowano się więc, na odroczenie lądowania na południu Francji aż do 15 sierpnia.
Akcja w Normandii musiała być przygotowana perfekcyjnie, gdyż każdy nawet najmniejszy błąd mógł spowodować fiasko operacji. W tym celu na brytyjskim wybrzeżu powstały „plaże Normandii”. Korzystając ze zdjęć lotniczych a także zrobionych przez miniaturowe łodzie podwodne udało się odwzorować pięć plaż na, których miał nastąpić atak. Dzięki temu każdy żołnierz wiedział jak wygląda miejsce, na którym wyląduje. Pozwoliło to później uniknąć chaosu i zminimalizowało straty. Niestety samo ćwiczenia nie zawsze były bezpieczne. Podczas ćwiczeń o kryptonimie „Tiger” odbywających się w rejonie Dorthmouth ćwiczące jednostki zostały zaatakowane przez niemieckie kutry torpedowe patrolujące ten teren. Niemcy zatopili dwa i uszkodzili jeden okręt desantowy, co kosztowało życie około 500 ludzi. Pod koniec maja wszystkie ćwiczenia zakończono, żołnierzom pozostawało czekać na rozkaz zaokrętowania.

Tymczasem po drugiej stronie kanału Niemcy nadal nie wiedzieli kiedy nastąpi inwazja. Co do miejsca byli pewni - Pas-de-Calais. We Francji Niemcy mieli dwie grupy armii: Grupę Armii „G”, która stacjonowała na południu Francji i Grupę Armii „B” stacjonującej na północy. Naczelnym dowódcą frontu zachodniego, czyli OB "West” był od 1942 roku feldmarszałek Gerd von Rundstedt . Dowódcą Grupy Armii „B” był feldm. Rommel a w jej skład wchodziły trzy związki operacyjne: 88 samodzielny trzydywizyjny korpus gen. Friedricha Christiansena stacjonujący w Holandii, 15 armia gen. Hansa von Salmutha rozwinięta wzdłuż północnych wybrzeży Francji od ujścia Skaldy do ujścia Dives. Armia to składała się z 24 dywizji w tym pięciu pancernych. Trzecią armią była 7 armia gen. Friedricha Dollmana . Armia ta strzegła wybrzeży kanału La Manche i - częściowo- Atlantyku łącznie z wyspami Kanału, w granicach pomiędzy ujściem Dives a ujściem Loary. Do obrony tego szerokiego pasa armia dysponowała 15 dywizjami wśród nich jedną pancerną. Łącznie siły lądowe Rundstedta wliczając w to Grupę Armii „G” liczyły 58 dywizji, z których 10 (wliczając w to grenadierów pancernych) było dywizjami pancernymi. Z nich tylko sześć (po trzy w każdej grupie armii) było dywizjami pierwszego rzutu, pozostałe cztery stanowiły rzekomo odwód dowódcy frontu. Użycie tego odwodu było uzależnione od osobistej zgody Hitlera. Duża część niemieckich dywizji były to oddziały wycofane z frontu wschodniego a więc wykrwawione w ciężkich walkach. Tylko około trzecia część stacjonujących wojsk niemieckich były to oddziały pełnowartościowe. Sytuację Niemców komplikował też fakt sporu pomiędzy Rundstedtem a Rommlem. Obaj mieli różne koncepcje walki z aliantami w wypadku inwazji. Rundstedt chciał najpierw wykrwawić przeciwnika na plażach, później wciągnąć w głąb lądu a następnie zmiażdżyć skoncentrowanym uderzeniem dywizji pancernych. Rommel biorąc pod uwagę przewagę lotnictwa aliantów nie wierzył w możliwość zgromadzenia dużej ilości broni pancernej. Uważał więc, że desanty należy likwidować bezpośrednio na plaży stosując kombinację silnej obrony wybrzeża z doraźnym kontratakiem odwodów pancernych. Hitler, którego poproszono o rozwiązanie konfliktu pogłębił go nadając większa niezależność Rommlowi. Bez względu na konflikt w dowództwie Niemcy wiedzieli o inwazji bardzo niewiele. Świadczą o tym niezbicie dwa fakty. 4 czerwca rano feldmarszałek Rommel wyjechał z La Roche-Guyon gdzie znajdował się jego sztab i służbowym samochodem udał się do Rzeszy na urlop. 6 czerwca chciał być ze swoją rodziną, gdyż były to jego urodziny . Rommel uważał, że desant nastąpi 19 czerwca gdyż wtedy spodziewano się najwyższej fali przypływowej. Za dwa tygodnie na pewno byłby z powrotem we Francji. Drugi fakt świadczący o tym, że tajemnicę „Overlord udało się zachować jest to, że na 6 czerwca w Rennes gen. Eugen Meindl zaaranżował „Kriegsspiel” czyli grę wojenną. Gra odzwierciedlała hipotetyczną inwazję aliantów, która miała miejsce w ... Normandii. Bezwiednie gen. Meindl opracował grę o prawdziwej inwazji. Do Rennes zaproszono wszystkich wyższych rangą oficerów z Francji. W ten sposób wyżsi oficerowie niemieccy od Rommla w dół w przededniu bitwy z różnych powodów opuścili front. Aliantom trudno było wymarzyć sobie lepsze warunki do ataku.

Czwartego czerwca w chwili kiedy Rommel wyjeżdżał na urlop do Niemiec, w lesie niedaleko Porthsmouth Dwight Eisenhower podjął decyzję, która mogła zaważyć na losach całej operacji. W związku z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi zdecydował się na odłożenie akcji o 24 godziny, jeżeli pozwolą na to warunki atmosferyczne. Żołnierze, którzy byli już na statkach i barkach desantowych musieli spędzić na nich dodatkowy dzień przy sztormowej pogodzie, co dla większości skończyło się chorobą morską. Prognozy meteorologiczne na dzień 6 czerwca zapowiadały poprawę więc wieczorem 4 czerwca Eisenhower podjął decyzję, że 6 czerwca 1944 roku będzie dniem „D”. Jak już wspomniano inwazji miała dokonać 21 Grupa Armii w skład, której weszły 1 armia (USA) złożona z 7-go i 5-go korpusu (K). 7 korpus w postaci 4 dywizji piechoty (DP) atakował plażę „Utah”, w drugim rzucie miały tu przybyć jeszcze dwie dywizje. Na plażę „Omaha” atakowały 1 i 29 DP, w drugim rzucie miała przybyć jeszcze jedna DP. Na plaże „Gold”,”Juno”i „Sword” atakowały oddziały 2 armii brytyjskiej złożonej z dwóch korpusów (30 i1-go). 50 DP wchodząca w skład 30 K atakowała na „Gold”, kanadyjska 3 DP na „Juno” a brytyjska 3 DP na „Sword” obie należały do 1 K. Amerykanie na swoich plażach mieli wylądować o godzinie 6.30, Brytyjczycy i Kanadyjczycy godzinę później. Akcje desantu morskiego poprzedził desant powietrzny. Trzy dywizje powietrzno-desantowe (6 brytyjska oraz 82 i 101 amerykańskie wylądowały na spadochronach i specjalnych szybowcach w głębi lądu aby swoimi akcjami ułatwić lądowanie głównych sił. Zadaniem Brytyjczyków było uchwycenie mostów na rzece Orne, zdobycie flankującej plażę „Sword” baterii w Merville i ubezpieczenie skrzydła 1 korpusu przed prawdopodobnym kontratakiem niemieckich czołgów. Dywizje amerykańskie miały ułatwić lądowanie 7 korpusowi oraz wdarcie się jego dywizji w głąb lądu. Oprócz trzech prawdziwych dywizji rozsiano na tyłach niemieckich całe kompanie „Ruprechtów”, czyli manekinów. Każdy z nich po zetknięciu z ziemią zaczynał obficie strzelać ślepakami, skutecznie udając prawdziwego spadochroniarza. Na plażach razem z żołnierzami lądowała ogromna ilość sprzętu, głównie różnego rodzaju czołgi, poczynając od pływających czołgów amfibii a skończywszy na czołgach trałujących których zadaniem było neutralizowanie pól minowych. Siły aliantów uzupełniało około pięciu tysięcy różnego rodzaju okrętów oraz ponad 11 tysięcy samolotów. Co ciekawe jak pisze Cornelius Ryan w tym czasie Niemcy posiadali w Normandii dwa samoloty. Reszta samolotów na dzień przed inwazją odleciała do Rzeszy w związku z ciągłymi bombardowaniami miast niemieckich przez lotnictwo alianckie.

Pierwszymi ofiarami „Overlorda „ byli komandosi. Część z nich zginęła podczas skoku trafiona pociskami obrony przeciwlotniczej, inni mieli pecha i lądowali w bagnach, gdzie obładowani ciężkim sprzętem tonęli, ginęli tez w katastrofach szybowców i oczywiście w walce. Do pierwszego poważnego starcia doszło w Ste. Mere-Eglise gdzie żołnierze z 82 i 101 dyw. powietrzno -desantowej starli się ze stuosobowym niemieckim garnizonem straty komandosów wyniosły kilkunastu zabitych i zaginionych. Akcje komandosów zakończyły się sukcesami, które zdecydowanie utrudniły Niemcom obronę w chwili desantu na plażach.

Punktualnie o 6.30 rozpoczęto desantowanie żołnierzy na plaże „Utah” i „Omaha”. Na „Utah” żołnierze wylądowali ok. 2 kilometrów od planowanego miejsca desantu. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności błąd ten spowodował, że na plaży żołnierze nie napotkali prawie żadnego oporu. Dzięki temu bez większych strat (nie licząc tych, których barki w ogóle nie dopłynęły do brzegu) Amerykanom udało się zorganizować przyczółek zajmujący 3500 metrów linii frontu. Niektórym oddziałom udało się wedrzeć 9 km w głąb lądu i nawiązać kontakt ze 101 Dywizją Powietrzno-Desantową. Inaczej było na „Omaha”. Ukształtowanie terenu na plaży nie pozwalało na użycie czołgów. Plaża roiła się od min i zapór Rommla. Na domiar złego żołnierze wylądowali na wprost niemieckich dział. Na „Omaha” miała miejsce rzeź Amerykanów, do których Niemcy strzelali zanim ci opuścili wodę. Wielu atakujących nie doszło nawet do plaży kiedy padali skoszeni gęstym ogniem broni maszynowej, niektórzy chcąc szybciej opuścić narażone na ogień barki wyskakiwała do wody zbyt wcześnie tonąc w głębokiej wodzie pod ciężarem sprzętu jaki mieli ze sobą. W końcu tym którzy przeżyli udało się dotrzeć do grobli za, którą mogli się schować i prowadzić wymianę ognia z Niemcami. Kolejne rzuty napotykały podobne problemy. Do wieczora na „Omaha” przestało istnieć kilka kompanii z 1 i 29 DP, życie straciło ponad 4000 żołnierzy w tym wielu oficerów. Zdecydowanie lepiej poszło brytyjskiej 50 DP, która lądowała na „Gold”. Udało się jej dokonać wyłomu w niemieckiej obronie pomiędzy miasteczkami Hamel i La Rivière. Dobrze skoordynowana współpraca saperów i piechoty pozwoliła na szybkie zdobycie La Rivière. Wieczorem Anglicy doszli do drogi Caen-Bayeux a w Cruelly nawiązali kontakt z Kanadyjczykami z „Juno”. Na „Juno” lądujący Kanadyjczycy napotkali na silny opór Niemców. Jednak ok. godz. 8.30 udało się go wreszcie przełamać. Po ciężkich ulicznych walkach zdobyto Courseulles-sur-Mer. Usiłowano też nawiązać kontakt z Brytyjczykami na „Sword” ale okazało się to niemożliwe, gdyż w lukę we froncie weszła niemiecka 21 dywizja pancerna. Niemcy zatrzymali Brytyjczyków na wysokości Bieville zmuszając do zajęcia pozycji obronnych. W ataku Niemcy stracili 56 ze 126 czołgów biorących udział w akcji. Widząc nadlatujące szybowce aliantów 21 D Panc. wycofała się do Caen. Niemcy przez cały 6 czerwca uważali, że akcja w Normandii jest tylko próbą odwrócenia uwagi od rzeczywistego rejonu jakim było Pas-de-Calais. Celowali w tym szczególnie oficerowie oddaleni od Normandii o setki kilometrów. Alfred Jodl i jego zastępca Walter Warlimont proszeni przez sztab Rundstedta o uruchomienie dwóch rezerwowych dywizji pancernych „Panzer Lehr” i 12 SS „Hitlerjugend”. Jodl zdecydowanie odmówił .Rundstedtowi powiedziano, że jeśli chce może sam zadzwonić do Führera. Rundstedt, który nazywał Hitlera „austriackim kapralem” nie mógł się zmusić do proszenia Hitlera o cokolwiek. Gdyby obie te dywizje włączono do boju w pierwszych godzinach „Dnia D” lądowanie w Normandii mogłoby zakończyć się klęską aliantów. W związku z tym pierwsza faza operacji „Overlord” zakończyła się sukcesem aliantów. Straty sprzymierzonych wyniosły według różnych ocen od 10 do 12 tysięcy. Największe były straty Amerykanów, które wyniosły ponad 6500. Straty Niemców ciężko jest ocenić wahają się one od 4 do 9 tysięcy żołnierzy. W końcu czerwca Rommel meldował, że jego straty wyniosły w tym miesiącu 28 generałów, 354 dowódców i w przybliżeniu 250000 żołnierzy.

Walki na plażach Normandii dopiero 10 czerwca doprowadziły do połączenia pięciu przyczółków taktycznych. Na połączonym przyczółku rozwinięto 15 wzmocnionych dywizji wspartych przez lotnictwo i artylerię okrętową. Tego dnia rozpoczęto natarcie na Caen. Marszałek Montgomery liczył na wzięcie miasta z marszu. Okazało się jednak, że niemieckie 12 i 21 D Panc. nie zamierzają poddać miasta bez walki. Montgomery na czele swojej 7 D Panc. sam ruszył do walki wciskając się w lukę we froncie między Villers-Bocage i Caumont. „Szczury Pustyni” napotkały tam grupę „Tygrysów” z 501 Batalionu Ciężkich Czołgów SS dowodzoną przez asa niemieckich wojsk pancernych kapitana Michaela Wittmana. W krótkim czasie jego „Tygrysy” zniszczyły 25 czołgów brytyjskich i wiele innych pojazdów. Niepowodzenie Montgomerego spowodowało, że Brytyjczycy musieli czekać dwa miesiące na zdobycie Caen. W tym czasie amerykanie podjęli ofensywę na półwysep Cotentin w kierunku Cherbourga. W ciągu dwóch dni 7 K gen. Lawtona Collinsa atakiem z przyczółka „Utah” przeciął podstawę półwyspu. Osłonięty przez 8 K Collins uderzył bezpośrednio na Cherbourg. Inne odwody niemieckie, które mogły przeszkodzić Collinsowi zostały zablokowane przez 5 korpus gen.Gerowa. 26 czerwca komendant Cherbourga Karl Wilhelm v. Schlieben skapitulował wobec szturmu trzech dywizji 7 K wspartego przez 33 dywizjony lotnicze i działa floty. Niestety zniszczony został port, który alianci chcieli wykorzystać do przesyłania zaopatrzenia. Tym czasem pod Caen starania aliantów nie przynosiły skutku. Po przekroczeniu rzeki Orne pozostała aliantom jeszcze jedna przeszkoda - rzeka Odon. Natarcia przez Odon określano mianem operacji. 25czerwca 8 K brytyjski, wzmocniony dywizją i brygadą czołgów z 30 K rozpoczął operację „Epson”, Która 29 czerwca skończyła się opanowaniem małego przyczółka w rejonie Baron. Z powodu braku wyraźnych sukcesów Monty nakazał przegrupowanie i 1 lipca rozpoczął następną operację „Windsor”. Po 10 dniach walki ponownie udało się zdobyć tylko niewielki przyczółek 2,5 km na pn-wsch. od Caen. Kontynuacją „Windsoru” był „Jupiter”, Który także nie przyniósł powodzenia. Widząc bezskuteczne wysiłki Brytyjczyków gen. Bradley po opanowaniu Cherbourga przesunął 7 korpus na południe i rozwinął całą 1 armię w jednym rzucie. Widząc, że dotychczasowe równomierne ataki nie przynoszą rezultatu postanowił przeprowadzić koncentryczne uderzenie czołgów i artylerii w jednym punkcie na zachód od St. Lô i tam przełamać całą głębokość obrony niemieckiej. W powstały klin zamierzał wrzucić masę dywizji pancernych i zmechanizowanych. Wszystko to miało być wsparte 3000 samolotów. Operacji nadano kryptonim „Kobra”. Montgomery aby ułatwić realizację planu „Kobra rozpoczął własną operację „Goodwood”. Natarcie brytyjskie miało się rozpocząć 18 lipca a amerykańskie trzy dni później. „Goodwood” był kolejną nieudaną operacja Brytyjczyków, jej przeprowadzenie kosztowało sprzymierzonych stratę 4000 żołnierzy i 500 czołgów. Eisenhower ocenił operację „Goodwood” jako kompletne fiasko, gdyż nie osiągnięto zapowiedzianego przez Montgomerego przełamania. W rezultacie tego niepowodzenia naczelny dowódca ostatecznie pożegnał się z perspektywą rozstrzygającego powodzenia na skrzydle brytyjskim i od tej chwili wszystkie nadzieje skoncentrował na Bradleyu wyrażając postulat aby 2 armia brytyjska nadal wiązała Niemców swoim frontem.

Tymczasem 25 lipca Adolf Hitler zezwolił na przesunięcie części wojsk 15 armii na zachodni brzeg Dives. Operacja była spóźniona o półtora miesiąca. Mimo ciężkich walk w Normandii aż do zakończenia operacji „Goodwood” Hitler czekał na atak w rejonie Pas-de-Calais. Hitler na spotkaniach z dowódcami na zachodzie pozostawiał im bardzo małe pole do manewru układając przy tym nierealne plany zepchnięcia aliantów do morza. 2 lipca w niełaskę Hitlera popadł marszałek Rundstedt, którego odwołano ze stanowiska szefa OB „West”. Jego następcą został feldmarszałek Kluge, który od 17 lipca został dowódcą Grupy Armii „B” po tym jak do szpitala trafił Rommel ranny pod wsią, która nazywała się jak na ironię St. Foi-de- Montgomery. Mimo zmiany na stanowisku szefa OB „West” sytuacja Niemców nie uległa poprawie. Z dnia na dzień w Normandii pojawiało się coraz więcej alianckich oddziałów, które zaciskały pętle na niemieckich szyjach.

Operacja „Kobra” rozpoczęła się dla Amerykanów niepomyślnie. 20 lipca pogorszyły się warunki atmosferyczne nie pozwalając na wykorzystanie lotnictwa co było jedną z podstawowych części planu. Wystartowała z Anglii jedna formacja, która na domiar złego zbombardowała 30 amerykańską DP. Bradley przesunął rozpoczęcie operacji na 25 lipca i wtedy nastąpił atak lotniczy, który skutecznie obezwładnił Niemców w ich pasie obrony, choć część bomb ponownie spadła na pechową 30 DP. Wśród ofiar był gen. McNair dowódca 3 armii. Na stanowisku dowódcy zastąpił go gen. Patton. Do akcji wkroczyła piechota i oddziały pancerne 7 i 8 korpusu. Nastąpiło przełamanie niemieckiej obrony. Amerykańskie dywizje okrążyły i zniszczyły trzy dywizje piechoty 84 korpusu niemieckiego. Z pogromu ocalały tylko dwie ruchliwe dywizje pancerne ( 2 SS „Lehr” i 17 grenadierów pancernych). Następnie amerykańskie dywizje pancerne skierowały się na południe i po sforsowaniu rzeki Sienne zajęły Grainville i Avranches. 31 lipca zorganizowano przeprawę przez Seulne pod Ducey. W ten sposób osiągnięto główny cel operacji; otworzono wyjście z półwyspu w głąb Francji. 1 sierpnia nastąpiła reorganizacja struktury armii inwazyjnej. Wewnątrz istniejącej już 21 Grupy Armii wydzielono Amerykańską 12 Grupę Armii w skład, której weszła 1i 3 armia. Oprócz nich w skład 21 Grupy Armii wchodziła 2 armia brytyjska i 1 armia kanadyjska. Na czele12 Grupy Armii stanął gen. Bradley, dowództwo 1 armii oddał gen. Hodgesowi a na czele 3 armii stanął gen. Patton. Pierwszym zadaniem Pattona było wyzwolenie Bretanii. 4 sierpnia zdobyto Rennes a dwa dni później jednostki 3 armii dotarły do Loary. 4 sierpnia Hitler wydał swoim wojskom rozkaz przeprowadzenia ofensywy o kryptonimie „Luttich”. Jej zadaniem było rozdzielenie obu armii amerykańskich, odbudowanie niemieckiej linii obrony oraz pokonanie każdej amerykańskiej armii oddzielnie. Działania po stronie niemieckiej miała zapoczątkować Grupa Pancerna gen. Eberbacha. Feldmarszałek von Kluge obawiając się oskrzydlenia rozpoczął operację przed czasem. Ruszyła ona 7 sierpnia. Niemieckie uderzenie pancerne trafiło na silną 30 DP, która wytrzymała napór. Tego samego dnia gen. Hodges zorganizował przeciwnatarcie, którego główną siłą było lotnictwo, zatrzymało ono niemieckie natarcie, wraz z którym zakończyła się operacja „Luttich”. Kluge pomny dyrektywy Hitlera, zakazującej wycofywania się z zajętych pozycji, pozostawił G. Panc. pod Mortain gdzie znajdowała się pod stałym ostrzałem artyleryjskim.

Operacja „Luttich” ukazała aliantom, że Niemcy nie mają zamiaru wycofać się tylko trwać na zajmowanych terenach. Bradley postanowił wtedy poprowadzić wspólnie z Brytyjczykami ofensywę, która miała zamknąć Niemców pomiędzy Argentan i Falaise. Plan zakładał, że główne siły sprzymierzonych (1 armia amerykańska i 2 brytyjska) miały spychać Niemców ku barierze na rubieży Falaise-Argentan, gdzie miały czekać 15 korpus i 1 armia kanadyjska. Kanadyjczycy z 2 korpusu 1 armii przy wsparciu dwóch dywizji pancernych w drugim rzucie wspartych przez lotnictwo, mieli zdobyć Falaise do wieczora 8 sierpnia, czyli pierwszego dnia ataku. Na skutek błędów gen. Simondsa dowódcy 2 K, który najpierw atakował na wąskim terenie w kolumnie podstawiając lewe skrzydło pod ogień i uderzenie przeciwnika. Kolejnym błędem było wyprowadzenie ataku dywizji pancernych przed przełamaniem głównego pasa obrony przez piechotę. Wprowadzony rzut pancerny nie zdołał rozbić niemieckiej obrony. W tym czasie 15 korpus napotykając słaby opór przebył w ciągu 5 dni 100 kilometrów. 12 sierpnia zakończył swój zwycięski pochód w Argentan. Pojawiła się wtedy szansa odcięcia Niemców, gdyż wystarczyłoby aby 15 korpus uderzył przez Falaise na tyły pozycji niemieckiej nad Laison i nawiązał styczność z 2 K. Nastąpiłoby wtedy odcięcie Niemców. Decyzję o tym mógł wydać tylko Montgomery, który poprzednio sam wyznaczył linię rozgraniczenia pomiędzy 12 i 21 Grupami Armii. Montgomery nie zareagował na te szansę a Bradley zakazał przekraczania wspomnianej linii. Miało to taki skutek, że 15 korpus wycofał się z Argentam, które trzeba było później zdobywać. Nieporozumienia na linii Bradley -Montgomery, że obu grupą alianckim udało się nawiązać pierwszy kontakt dopiero 19 sierpnia. Wtedy to teoretycznie zamknięto Niemców w kotle. Teoretycznie, gdyż do 22 sierpnia okrążeni mieli wąskie przesmyki, którymi mogli się wymykać. Nie skorzystali jednak z tego a późniejszy odwrót stał się bardzo trudnym manewrem. Dowodził nim gen. Hausser, który zorganizował natarcie, którego celem było wyprowadzenie 7 armii nad Sekwanę. Aby to uczynić musieli się przedrzeć przez miasteczko Chambois oraz grzbiet 262. Punktu te były bronione przez 1 dywizje pancerną generała Maczka. Wtedy została zapisana jedna z najpiękniejszych kart bohaterstwa żołnierza polskiego. Chambois jak i wzgórze 262 nazywane „Maczugą” oddziały Maczka zajęły 19 sierpnia po ciężkich bojach. Już tego samego dnia Polacy musieli powstrzymać ofensywę Haussera. Niemcy atakowali na pozycje polskie ze wszystkich kierunków. Uchodzące z kotła dywizje 7 armii z kierunków północno-zachodniego, zachodniego a także (47 korpus pancerny) z południowego zachodu na Chambois. Jednocześnie ze wschodu i północy atakował „Maczugę” 2 korpus pancerny SS. Nieprzyjaciel miał ogromną przewagę, 7 armia była głęboko ugrupowana i w konsekwencji tego po zlikwidowaniu jednego ugrupowania następował atak następnego. Dodatkowo sytuację Polaków komplikował fakt, że Niemcy byli od tyłu naciskani przez Brytyjczyków i Kanadyjczyków co powodowało, że atakowali z tym większa zaciekłością. Walka trwała przez trzy dni, najgorsza sytuacja była na „Maczudze” 21 sierpnia kiedy hitlerowcy uderzyli ze wszystkich stron na przemęczoną i wykrwawioną załogę wzgórza. Polaków uratowała interwencja 4 kanadyjskiej dywizji pancernej, która z północy nadciągnęła pod wzgórze. Dzięki bohaterstwu Polaków gen. Hausser, który został ranny podczas walk zdołał wyprowadzić nad Sekwanę tylko 1/3 wojsk, które 18 sierpnia rozpoczęły odwrót z „kotła”. Od 25 sierpnia rozpoczęło się wypychanie ostatnich wojsk niemieckich za Sekwanę. 1 września 1944 roku jest datą zakończenia operacji „Overlord”, wtedy to brytyjski 1 korpus wypchnął za Sekwanę ostatni niemiecki oddział opóźniający postępy 1 armii kanadyjskiej. Przy okazji 25 sierpnia alianci wyzwolili Paryż, choć pierwotny plan zakładał tylko odcięcie miasta od dostaw i poczekanie na kapitulację.

Ostateczny wynik operacji w Normandii trzeba uznać za sukces aliantów. Sukces ten został okupiony stratą ok. 210 tyś żołnierzy. Za tę cenę udało się wyzwolić znaczną część Francji wypychając poważnie nadszarpnięte dwie niemieckie armie za Sekwanę. Sprzymierzeni poczynili pierwszy krok do pokonania nazistów na zachodzie. Oczywiście nie udało się zrealizować wszystkich założonych celów. Nie udało się doprowadzić do definitywnego zniszczenia sił niemieckich w Normandii, dłuższy był też czas trwania operacji. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości; udane lądowanie w Normandii skróciło wojnę o kilka a może i kilkanaście miesięcy.

Bibliografia
II Wojna Światowa, „Overlord”, KAW, Warszawa 1985
Grünberg K., Adolf Hitler, biografia Führera, Książka i Wiedza, Warszawa 1988
Ryan C., Najdłuższy dzień, Czytelnik, Warszawa 1990





MarszaĹ?ek - 11-12-2004 11:50
Powiem tylko że o mały włos a D-Day bu upadł bo gdyby GerdVon Rumstedt zadzwonił do Hitlera i hitler wysłał by Tygrysy to lądowani by upadło i najprawdopodobniej USA zawarło by pokój z Niemcami



olinr1 - 11-12-2004 12:23

Powiem tylko że o mały włos a D-Day bu upadł bo gdyby GerdVon Rumstedt zadzwonił do Hitlera i hitler wysłał by Tygrysy to lądowani by upadło i najprawdopodobniej USA zawarło by pokój z Niemcami Tutaj historia by się nie zmieniła.Myślisz że Hitler wysłałby Tygrysy?Wolne żarty.On w "takich" sprawach nie miał najmniejszego wyczucia....



Bormac - 11-12-2004 12:52

Powiem tylko że o mały włos a D-Day bu upadł bo gdyby GerdVon Rumstedt zadzwonił do Hitlera i hitler wysłał by Tygrysy to lądowani by upadło i najprawdopodobniej USA zawarło by pokój z Niemcami Nawet gdyby Hitler zgodziłby się na wysłanie 4 odwodowych dywizji pancernych do Normandii, to zanim by tam dojechały straciłiby pewnie większość pojazdow.
Alianci mieli w Normandii miażdżącą przewagę w powietrzu. Ich samoloty bliskiego wsparcia (np. Tempesty czy Typhoony) zmasakrowałyby niemieckie dywizje podczas przemarszu.
Co do pokoju pomiędzy USA, a Niemcami to wydaje mi się to nierealne. Amerykanie za mocno zaangażowali się już wtedy w wojnę w Europie.





MarszaĹ?ek - 11-12-2004 13:10
Bitwa trwała kilka godzin a później przyleciały samoloty i sprzątnęły wojska niemieckie a na początku tygrysy siały by spustoszenie aliancki desant dostał się momentalnie pod ostrzał MG 42 i o mało został odparty, na początku lądowania wylądowała piechota a później sprzęt zmotoryzowany i gdyby tygrysy odrazu zaatkowały plaże to czym by piechota strzelała do nich Thompsonami?! A nawet jeśli by mieli bazooki to sądze że na długo by nie wystarczyło.

Re Bormac:

Lepiej stracić całą dywizje czołgów i zapobiec lądowaniu i zaproponowali by podpisać pokój, po co USA miało by się do wojny wtrącać się, przecież leżały daleko od niemiec więc niebyły narażone na atak.



raistlin76 - 11-12-2004 13:52
Podpisanie pokoju przez USA po nieudanym lądowaniu oznaczałoby przyznanie się do porażki. To raczej w naturze Amerykanów nie leży. Poza tym po co mieliby podpisywać pokój z Niemcami skoro ofensywa we Włoszech rozpoczęta 3 września 1943 roku postępowała dość dobrze a tuż przed operacją "Overlord", 17-18 maja 1944 pod Monte Casino przełamano "Linię Gustawa" ? Nie wiem skąd Marszałek zaczerpnąłeś te informacje, ale z historycznymi uwarunkowaniami mają one niewiele wspólnego.



Bormac - 11-12-2004 14:51

Bitwa trwała kilka godzin a później przyleciały samoloty i sprzątnęły wojska niemieckie a na początku tygrysy siały by spustoszenie aliancki desant dostał się momentalnie pod ostrzał MG 42 i o mało został odparty, na początku lądowania wylądowała piechota a później sprzęt zmotoryzowany i gdyby tygrysy odrazu zaatkowały plaże to czym by piechota strzelała do nich Thompsonami?! A nawet jeśli by mieli bazooki to sądze że na długo by nie wystarczyło.

Re Bormac:

Lepiej stracić całą dywizje czołgów i zapobiec lądowaniu i zaproponowali by podpisać pokój, po co USA miało by się do wojny wtrącać się, przecież leżały daleko od niemiec więc niebyły narażone na atak.
Marszalek. Czy Ty nie rozumiesz, że te Tygrysy nawet nie dojechałyby do Normandii. One zostałyby zniszczone podczas przejazdu. Alianci mieli zbyt dużą przewagę w powietrzu.
Nawet jakby jakieś oddziały pancerne dotarłyby do wybrzeża to zostałyby zatrzymane przez artylerię okrętową. Przecież jedyny niemiecki kontratak pancerny 6 czerwca (atak 22 pułku pancernego 21 dywizji pancernej w rejonie Varaville) został zatrzymany przez ogień polskiego krążownika Dragon. A Alianci mieli na morzu dużo więcej okrętów służących do wsparcia wojsk na przyczółku.
Moim zdaniem nawet wysłanie do Normandii jednostek pancernych niewiele by zmieniło.



MarszaĹ?ek - 11-12-2004 16:38

Podpisanie pokoju przez USA po nieudanym lądowaniu oznaczałoby przyznanie się do porażki. To raczej w naturze Amerykanów nie leży. Poza tym po co mieliby podpisywać pokój z Niemcami skoro ofensywa we Włoszech rozpoczęta 3 września 1943 roku postępowała dość dobrze a tuż przed operacją "Overlord", 17-18 maja 1944 pod Monte Casino przełamano "Linię Gustawa" ? Nie wiem skąd Marszałek zaczerpnąłeś te informacje, ale z historycznymi uwarunkowaniami mają one niewiele wspólnego. Powiedz co z tego, USA to nie ZSRR że się nie liczą z ludźmi byli by przytłoczeni porażką na zachodzie bo zginęło by ponad 200.000 żołnierzy po obu stronach po drugie żołnierze na sycyli mieli by zmniejszone morale po klęsce kolegów na zachodzie.



raistlin76 - 11-12-2004 16:52

Podpisanie pokoju przez USA po nieudanym lądowaniu oznaczałoby przyznanie się do porażki. To raczej w naturze Amerykanów nie leży. Poza tym po co mieliby podpisywać pokój z Niemcami skoro ofensywa we Włoszech rozpoczęta 3 września 1943 roku postępowała dość dobrze a tuż przed operacją "Overlord", 17-18 maja 1944 pod Monte Casino przełamano "Linię Gustawa" ? Nie wiem skąd Marszałek zaczerpnąłeś te informacje, ale z historycznymi uwarunkowaniami mają one niewiele wspólnego. Powiedz co z tego, USA to nie ZSRR że się nie liczą z ludźmi byli by przytłoczeni porażką na zachodzie bo zginęło by ponad 200.000 żołnierzy po obu stronach po drugie żołnierze na sycyli mieli by zmniejszone morale po klęsce kolegów na zachodzie. No więc powiedz mi Wodzu na jakiej podstawie, jakiego to wiekopomnego źródła historycznego oparłeś swoją teorię zakończenia przez Amerykanów wojny po ewentualnym niepowodzeniu w Normandii?? Bo ja się nigdzie z takimi planami nie spotkałem. A szanse Niemców na powstrzymanie lądowania w Normandii były czysto iluzoryczne co Ci już Bormac starał się wytłumaczyć, ale jak widzę ciężko do Ciebie dotrzeć argumentami.



Grenadier - 11-12-2004 18:15
Amerykanie mieli plan na ewentualne niepowodzenia lądowania. I całe szczeście, że sie udało - na rok 1946 planowano niwelacje gruntu w Europie przy pomocy glebogryzarki napędzanej energią rozpadu jąder uranu.



Atroksos - 11-12-2004 18:22
Nie przerywa sie zwycieskiej wojny po jednej przegranej bitwie. Morale? Przy owczesnym stopniu indoktrynacji i propagandy amerykanscy zolnierze we Wloszech mogliby co najwyzej palac checia zemsty za kolegow zabitych w Normandii.
USA liczy sie z ludzmi? Alez skad, dla Roosevelta zolnierze amerykanscy byli tym samym czym radzieccy dla Stalina - srodkiem do osiagniecia celu i nie sadze zeby emocjonalnie podchodzil do ilosci zabitych Amerykanow.
Celem aliantow bylo zmuszenie Niemiec do bezwarunkowej kapitulacji - za kazda cene. I zarowno odpowiednio zindoktrynowane spoleczenstwa jak i rzady byly gotowe te cene zaplacic.
Gdyby jakims cudem Niemcy odparli desant w Normandii, alianci wyladowaliby gdzie indziej albo kiedy indziej, tak czy siak - wyladowaliby.



Bormac - 11-12-2004 23:56

Podpisanie pokoju przez USA po nieudanym lądowaniu oznaczałoby przyznanie się do porażki. To raczej w naturze Amerykanów nie leży. Poza tym po co mieliby podpisywać pokój z Niemcami skoro ofensywa we Włoszech rozpoczęta 3 września 1943 roku postępowała dość dobrze a tuż przed operacją "Overlord", 17-18 maja 1944 pod Monte Casino przełamano "Linię Gustawa" ? Nie wiem skąd Marszałek zaczerpnąłeś te informacje, ale z historycznymi uwarunkowaniami mają one niewiele wspólnego. Powiedz co z tego, USA to nie ZSRR że się nie liczą z ludźmi byli by przytłoczeni porażką na zachodzie bo zginęło by ponad 200.000 żołnierzy po obu stronach po drugie żołnierze na sycyli mieli by zmniejszone morale po klęsce kolegów na zachodzie. Po pierwsze Alianci we Włoszech byli już w Rzymie (wyzwolony 4 czerwca 1944), a nie na Sycylii.
A po drugie informacje o stratach możnaby zataić.
Czy Kanadyjczycy atakujący na plaży Juno mieli niższe morale bo desant kanadyjskich jednostek pod Dieppe się nie udał? Nie. Oni walczyli tak dobrze, że jako jedyni osiągnęli planowane cele do zdobycia 6 czerwca.
A o amerykańskim "liczeniu się z ludźmi" świadczą walki na Pacyfiku, gdzie zdobywali ufortyfikowane wyspy ponosząc przy tym znaczne straty.
I tak jak napisał Atroksos. Nawet jeżeli lądowanie w Normandii byłoby fiaskiem, to Alianci wylądowaliby gdzie indziej (południowa Francja, Bałkany, ... ,było dużo możliwości).



MarszaĹ?ek - 12-12-2004 10:41

Podpisanie pokoju przez USA po nieudanym lądowaniu oznaczałoby przyznanie się do porażki. To raczej w naturze Amerykanów nie leży. Poza tym po co mieliby podpisywać pokój z Niemcami skoro ofensywa we Włoszech rozpoczęta 3 września 1943 roku postępowała dość dobrze a tuż przed operacją "Overlord", 17-18 maja 1944 pod Monte Casino przełamano "Linię Gustawa" ? Nie wiem skąd Marszałek zaczerpnąłeś te informacje, ale z historycznymi uwarunkowaniami mają one niewiele wspólnego. Powiedz co z tego, USA to nie ZSRR że się nie liczą z ludźmi byli by przytłoczeni porażką na zachodzie bo zginęło by ponad 200.000 żołnierzy po obu stronach po drugie żołnierze na sycyli mieli by zmniejszone morale po klęsce kolegów na zachodzie. Po pierwsze Alianci we Włoszech byli już w Rzymie (wyzwolony 4 czerwca 1944), a nie na Sycylii.
A po drugie informacje o stratach możnaby zataić.
Czy Kanadyjczycy atakujący na plaży Juno mieli niższe morale bo desant kanadyjskich jednostek pod Dieppe się nie udał? Nie. Oni walczyli tak dobrze, że jako jedyni osiągnęli planowane cele do zdobycia 6 czerwca.
A o amerykańskim "liczeniu się z ludźmi" świadczą walki na Pacyfiku, gdzie zdobywali ufortyfikowane wyspy ponosząc przy tym znaczne straty.
I tak jak napisał Atroksos. Nawet jeżeli lądowanie w Normandii byłoby fiaskiem, to Alianci wylądowaliby gdzie indziej (południowa Francja, Bałkany, ... ,było dużo możliwości). Ja mam swoje zdanie na ten temat i go nie zmienie, krytykujcie mnie ile chcecie ja i tak mam to gdzieś ja pisze co ja o tym myśle, wojna na Pacyfiku to zupełnie inny teatr działań a lądowanie było na włosku od załamania i co że jeden desant był udany a inne by były kłęską liczy się większa liczba porażek/zwycięstw. To może nie na temat ale sądze że gdyby Japończycy nie atakowali Pearl Harbor to USA nie miało by powodu wtrącać się w wojnę



raistlin76 - 12-12-2004 10:49
My wcale Cię nie krytykujemy, pokazujemy Ci tylko, że nie masz racji. Jeśli chcesz święcie wierzyć w swoją nieopartą na żadnych historycznych faktach teorię, proszę bardzo.
W kwesti Pearl Harbor; nie byłoby Pearl Harbor, byłoby np. Morze Koralowe. Roosvelt chciał przystąpić do wojny i tylko szukano pretekstu, żeby przekonać opinię publiczną, że należy to zrobić. Kwestią czasu było znalezienie jakiegoś dobrego powodu. Japończycy zrobili Roosveltowi przysługę, nie zrobiliby jej Japończycy, pewnie zrobiłby jakiś niemiecki U-Boot jak podczas I Wojny Światowej.



MarszaĹ?ek - 12-12-2004 11:40

My wcale Cię nie krytykujemy, pokazujemy Ci tylko, że nie masz racji. Jeśli chcesz święcie wierzyć w swoją nieopartą na żadnych historycznych faktach teorię, proszę bardzo.
W kwesti Pearl Harbor; nie byłoby Pearl Harbor, byłoby np. Morze Koralowe. Roosvelt chciał przystąpić do wojny i tylko szukano pretekstu, żeby przekonać opinię publiczną, że należy to zrobić. Kwestią czasu było znalezienie jakiegoś dobrego powodu. Japończycy zrobili Roosveltowi przysługę, nie zrobiliby jej Japończycy, pewnie zrobiłby jakiś niemiecki U-Boot jak podczas I Wojny Światowej.
Dobra wycofuje się z tej dyskusji o lądowaniu

po drugie w I WW Niemcy nie mieli takich U-Bootów na taki zasięg, po drugie USA nie chciało się włączyć do wojny Rosvelt chciał załatwić to politycznymi obiecankami ale gdyby nie pearl harbor USA nie chciało się włączyć do wojny.



Grenadier - 12-12-2004 12:17
Ciekawa dyskusja, zwłaszcza jak się ma czyjeś poglądy ... (Urząd Konstroli Jakości Forum).

Kwestia lądowania w Normandii była w 1942 i 1943 roku kwestią wojskową, ale w 1944 roku już tylko polityczną. Ta bitwa musiałą byc wygrana bez względu na straty. Mnie Roosewelt, a bardziej Churchill zdawał sobie z tego sprawę, że jeżeli teraz się nie uda, to w następne lądowanie będzie juz bez strat - o ile Rosjanie wydadzą im wizy...
Aliantów zachodnich goniła koniecznośc polityczna - jeżeli chcieli mić cokolwiek do powiedzenia podczas rozmów pokojowych musieli wziąć udział w wyzwalaniu Europy... pamiętajcie, że wieksza część francuskiego ruchu oporu czekała nie na zołnierzy z białą gwaizda, ale z czerwona na czapkach, a w Londynie i Waszyngtonie z coraz większą paniką obserwowano, jak Armia Czerwona zbliża sie do Berlina. W sierpniu byli już nad Wisłą a Wehrmach twardo broniący się w Normandii zdawał się na froncie wschodnim zupełnie nie istnieć...



Zagłębiaczek - 12-12-2004 13:08

Po drugie w I WW Niemcy nie mieli takich U-Bootów na taki zasięg, po drugie USA nie chciało się włączyć do wojny Rosvelt chciał załatwić to politycznymi obiecankami ale gdyby nie pearl harbor USA nie chciało się włączyć do wojny. Oto strona z ubotami z pierwszej wojny światowejhttp://uboat.net/wwi/types/index.html?type=UE+2. Jak widzisz uboty z pierwszej wojny też miały duży zasięg :D .

A przechodząc do meritum sprawy niemcy byli tak zdezinformowani jeżeli chodzi o lądowanie w Normandi że nie mogło się nie udać. Była to największa i perfekcyjnie przygotowana logistycznie, operacja desantowa w historii.

Ale Amerykanie przygotowywali nową operację ( pierwszej zakodowaną nazwą był "OLYMPIC", drugiej "CORONET" ) tym razem na pacyfiku miała to być operacje lądowania na wyspach japońskich. Każda z dwóch operacji miała być większa od "Overlord". I te operacje przyniosłyby straty odziaływujące na opinie w ameryce. Takie są fakty.

Narazie.



MarszaĹ?ek - 12-12-2004 15:47
a wracając do operacji overlord to gdyby lądowanie poszło na marne zmarnowało by się wtedy miliony dolarów.



raistlin76 - 12-12-2004 22:39

a wracając do operacji overlord to gdyby lądowanie poszło na marne zmarnowało by się wtedy miliony dolarów. Marszałek, Twoje tezy już mnie po prostu rozbrajają. II Wojna Światowa kosztowała USA 1,2 biliona dolarów, myślę, że te miliony też by Roosvelt odżałował.



Eki - 04-02-2005 15:43
Załóżmy, że lądowanie sie nie udało. Istniało kilka scenariuszów awaryjnych przewidujących taką ewentualność. Np. operacja Dragon czyli lądowanie w południowej Francji. Wsparcie frontu Włoskiego czy inwazja w Grecji.

re Grenadier
Mozliwe że ZSRR zająłby całą Europę ale trzeba pamiętać o drobnym szczególe. Mianowicie Armia Czerwona gdyby chciała to spokojnie zajęłaby całe Niemcy i w sytuacji gdy desant w Normandii się udał. Nie zrobiła tego bo wybuchło Powstanie Warszawskie i radzieckie wojska stanęły na kilka miesięcy.



Hagi - 07-02-2005 12:51
Eki --> lądowanie w południowej Francji miało miejsce realnie, a nie tylko w planach (operacja Anvil).
Co do zajmowania całych Niemiec przez RKKA w wypadku niepowodzenia lądowania w Normandii, to miałbym pewne wątpliwości.
Wątpliwości też budzi Twoja opinia o pauzie operacyjnej Rosjan. Nie sądzę, aby jej główną przyczyną było Powstanie Warszawskie. Zmęczenie "Bagrationem" chyba też zrobiło swoje...



LiS Pustyni - 08-02-2005 15:18

Bitwa trwała kilka godzin a później przyleciały samoloty i sprzątnęły wojska niemieckie a na początku tygrysy siały by spustoszenie aliancki desant dostał się momentalnie pod ostrzał MG 42 i o mało został odparty, na początku lądowania wylądowała piechota a później sprzęt zmotoryzowany i gdyby tygrysy odrazu zaatkowały plaże to czym by piechota strzelała do nich Thompsonami?! A nawet jeśli by mieli bazooki to sądze że na długo by nie wystarczyło.

Re Bormac:

Lepiej stracić całą dywizje czołgów i zapobiec lądowaniu i zaproponowali by podpisać pokój, po co USA miało by się do wojny wtrącać się, przecież leżały daleko od niemiec więc niebyły narażone na atak.
Marszalek. Czy Ty nie rozumiesz, że te Tygrysy nawet nie dojechałyby do Normandii. One zostałyby zniszczone podczas przejazdu. Alianci mieli zbyt dużą przewagę w powietrzu.
Nawet jakby jakieś oddziały pancerne dotarłyby do wybrzeża to zostałyby zatrzymane przez artylerię okrętową. Przecież jedyny niemiecki kontratak pancerny 6 czerwca (atak 22 pułku pancernego 21 dywizji pancernej w rejonie Varaville) został zatrzymany przez ogień polskiego krążownika Dragon. A Alianci mieli na morzu dużo więcej okrętów służących do wsparcia wojsk na przyczółku.
Moim zdaniem nawet wysłanie do Normandii jednostek pancernych niewiele by zmieniło.
Pozwolcie ze ja sie dolacze do dyskusji. Po pierwse uwazam to za bzdury. jakos 12 SS, Pazner Lehr, i wiele innych dywizji pancernych dojechalo do Normandi choc nie pierwszego dnia. A przeciez przewaha aliantow na niebie wciaz byla taka sama. Skad w normandi wziol sie tygrys Witmanna ?? Teleportowal sie ?? Nie, przyjechal tak jak inne bataliony czolgow ciezkich (nawet batalion krolewskich tygrysow). Atak niemieckiej 21 DPanc zostal zatrzmymany ale dodatrly do plazy. A gdyby tak wszystkei dywizje pancerne zaatakowaly ?? Co z tego ze alianci mogli je ostrzelac skoro one by jzu dojechaly do wybrzeza ? Jak by juz raz dojechaly jzu by nie wrocili (21 DPanc. byla sama i nie miala sil walczyc z kanadyjczykami dlatego zawrocila.) Ja uwazam ze gdyby niemieckie czolgi dojechaly 1 dnia do normadni zepchenly by w pyl Kanadyjczykow. a osamotnieni amerykanie nic by juz nie zrobili bo w drodze bylby II korpus spadochronowy i 17 dywizja grenadierow SS. Wiec niemcy w normadni przegrali bo nikt nie chcial budzic Hitlera. (zreszta watpie czy ten by sie zgodzil wyslac.) A co potem by sie stalo ?

Hmm ja obejrzalem Vatherland - Tajmenica III rzeszy ze amerykanie wrocili do domu. Angole wypedzili Churchila. Niemcy po przegrupowaniach odparli osamotnionych angoli z wloch i rozpoczeli konrtatak na wchodzie. itd wszystko byloby by mozliwe oprocz tego wschodu bo watpie czy 1944 ktos mogl pokonac rosje :D Ale tak czy siak doby film :]



Nevar - 08-02-2005 16:05

Wiec niemcy w normadni przegrali bo nikt nie chcial budzic Hitlera. (zreszta watpie czy ten by sie zgodzil wyslac). A nie wysłąby ich z jednego prostego powodu. Był przekonany, że lądowanie w Normandii ma odwrócić uwage od głównego celu inwazji Pas-de-Calais. I był to wielki sukces wywiadu alianckiego. Kożystając z podwójnych agentów działających w WB i dzięki zorganizwanej na szeroką skale operacji dezinformacyjnej, przekonali Hitlera, że siły aliantów są o wiele większe niż w rzeczywistości. Tą samą drogą informowali Niemców np. o inwazji mającej się odbyć w Norwegii. I to w głównej mierze zaważyło na powodzeniu operacji "Overlord", bo Niemcy musieli pozostawić siły do obrony Norwegii i skoncentrować wojska w Pas-de-Calais. Polecam książke "D-Day" Stephena Ambrose'a, na prawde sietna książka o Normandii.



LiS Pustyni - 08-02-2005 16:33
ja sie z tym zgadzam. Chcialem tylko obalic teze ze alianckie lotnictwo nie zniszczyloby dywizji pancernych pierweszgo dnia gdyby te ruszyly i gdyby udalo im sie dotrzec do morza to dzisiaj czytalibysmy o wielkiej klesce i rzerzi aliantow :)

[ Dodano: Wto Lut 08, 2005 4:37 pm ]

Wątpliwości też budzi Twoja opinia o pauzie operacyjnej Rosjan. Nie sądzę, aby jej główną przyczyną było Powstanie Warszawskie. Zmęczenie "Bagrationem" chyba też zrobiło swoje... Tak. Przeciez pod Warszawa prawie calkowitemu rzobiciu ulegla 2 Armia Pancerna. (rosyjska oczywiscie). Ale we wrzesniu rosyjskie armie byly gotowe do dalszego natarcie. A a staly bo bylo powstanie. Przeciez na innych kierunkach (Wegry i Rumunia) wojska radzieckie pary do przodu. Wiec ruskie zatrzymali sie w polsce bo bylo powstanie.



Nevar - 08-02-2005 16:38
Czołgi dojechały by tam, ale nie wiem czy nie przyjechałyby za późno, bo tuż przed inwazją Alianci zniszczyli mosty i ważne węzły drogowe, zresztą byli wspomagani przez francuski ruch oporu, ale rzeczywiście gdyby dywizje pancerne dojechały do plaż to mogło by być krucho z siłami inwazyjnymi.



Eki - 11-02-2005 12:27
Oczywiście że miało miejsce tylko że nastąpiło o wiele za późno bo w planach miło uprzedzić Overlod i zmylić Niemców

No cóż. Dla Stalina wykończenie AK było bardzo ważne, a Niemcy w 1944 byli już bardzo słabi. To że sowieci musieli nagle się zatrzymać i to na pół roku bo mieli problemy z zaopatrzeniem to raczej bajka.

W takim wypadku sowietów juz nic by nie powstrzymało



Hagi - 14-02-2005 11:42
Eki--> Nie zgodzę się, że Niemcy w 1944r. byli BARDZO słabi. Chyba, że bierzesz pod uwagę 31.XII.1944 r. :wink: .
W Gdańsku i w Krakowie nie było powstania, a Ruscy i tak się zatrzymali przed tymi miastami. Argument, że pauza była spowodowana wyłącznie chęcią Stalina, by Powstanie Warszawskie upadło nie może się obronić. Poza tym Ruscy nie stanęli na pół roku tylko na 4 miesiące (do połowy I.'45 r.).
Nie rozumiem o co Ci chodzi w związku z ostatnią kwestią. Wg mnie gdyby Niemcy odparli Aliantów w Normandii, to Rosjanie mogliby pomarzyć o zajęciu całych Niemiec. Następna próba ladowania mogłaby się rozpocząć za kilka (2?) lat, więc Niemiaszkowie mieliby czas, żeby całość sił rzucić przeciwko Ruskom. I wtedy może by i Ruscy Niemcy zajęli, ale trwałoby to z 10 lat.



Grzegorz - 14-02-2005 12:10
Niemcy mieli wszelkie siły potrzebne do szybkiego odepchnięcia aliantów z Normandi zanim ich ofensywa zdołała by się rozwinąć. Rommel naciskał żeby dywizje pancerne we Francji postawić jak najbliżej plaż żeby mogły natychmiast związać walką słabe, pozbawione ciężkiej broni wojska inwazyjne. Gdyby plan Rommla został wprowadzony w życie londowanie w Normandi zakończyło by się prawdopodobnie katastrofą. Niestety Rommel toczył w tej sprawie spór z marszałkiem Rundstedtem. Rundstedt uważał że najlepiej jest postawić te dywizje ok 100-150 km od plaż żeby te czołgi miały większy zasięg operacyjny. Był na pewno gorszy pomysł niż Rommla ale ostatecznie nie tak zły i mógł także przesądzić o zwycięstwie Niemiec. W celu rozwiązania sporu Hitler wysłał mediatora generała Guderiana który poparł Rundstedta. Mimo to konflikt trwał nadal więc Hitler postanowił rozwiązać go osobiście wybrał rozwiązanie najgorsze z możliwych. Wyłączył 4 dywizje pancerne z pod komendy Rundstedta i przekazał je bezpośrednio dowództwu OKW. To oznaczało że te dywizje można było skierować do boju tylko za zgodą Hitlera. Przesądziło to o klęsce Niemiec. 6 czerwca gdy rozpoczęła się inwazja Rundsted natychmiast wydał rozkaz przesuniecia 2 dywizji pancernych (12 dywizję SS Hitlerjugend i Panzerlehr) oraz wysłał powiadomienie o tym do OKW. Szef sztabu OKW Alfred Jodl wsciekły że Rundstedt narusza jego uprawnienia kazał zatrzymać dywizje. Rundstedt mógł odwołać się tylko do Hitlera ale ten spał a o 10 gdy się obudził poparł Jodla. W decydującym momencie na Normandzkich plażach zabrakło czołgów...Hitler co prawda jeszcze tego samego dnia zmienił rozkaz ale lotnictwo alianckie paraliżowało ruchy niemieckich kolumn pancernych. W efekcie dywizje Rundstedta mogące pokonać te 150 km w kilka godzin jechały do Normandii wiele dni...



Eki - 14-02-2005 23:17
Niemcy byli u kresu sił. Brakowało im wszystkiego!!! Począwszy od LUDZI a skończywszy na paliwie. Oś sie sypała bo wszyscy widzieli że ta wojna jest przegrana i jest to tylko kwestia czasu. Tak więc ZSRR nie miałby problemów z pokonaniem Wermachtu
Cały sierpień, wrzesień, pażdziernik, listopad grudzień i kawałek stycznia można uznać za pół roku
Myślę że w wypadku niepowodzenia operacji Overlod alianci skupliby się na Włochach i Bałkanach. I tam by dość szybko uderzyli
Trochę to dziwne,że na jednym odcinku Armia Czerwona zajmuje ogromne obszary ( prawie całe Bałkany) a na drugim pauzuje pół czy jak kto woli 4 miesiące



Nevar - 14-02-2005 23:41
re Grzegorz

Myśle, że wszyscy przeceniają geniusz Rommla i zbytnoi wierzą w jego możliwości zatrzymania Aliantów. Otóż Rommel był zwolennikiem obrony na plażach przy użyciu bunków i już tam pokonania aliantów. Jednak jedyną szansą Niemców nie była statyczna obrona, bo Alianci mieli za dużą siłę ognia(flota na Kanale i i samoloty mogące bezkarnie poruszać się na niebie Normandii. Musieli by próbować raczej wciągnąć wroga w głąb lądu, spróbować oprzeć obrone na francuskich żywopłotach i kontratakować czołgami.

A jeśli chodzi o to, że w przypadku niepowodzenia Operacji "Overlord" wojna trwała by jeszcze 10 lat to... jest to fizycznie niemożliwe. Wojna była już przegrana i Alianci nie chcieli dopuścić do sytuacji w której ZSRR zajmuje całą Europe i dlatego musieli wylądować w Europie. Stalin rozgromił by Niemców tak, czy siak.



Hagi - 15-02-2005 09:24
Eki-->jak najbardziej masz rację, że Niemcom brakowało wielu ważnych strategicznie surowców w 1944r. Z drugiej jednak strony, gdyby Aliantom nie powiodło się lądowanie w Normandii, to Niemiaszkowie mogliby w dalszym ciągu nieskrępowanie korzstać z przemysłu, surowców i siły roboczej okupowanej Francji i Beneluxu. Poza tym mogliby przerzucić na dowolny front (w większośc zapewne na wschodni) jednostki, które po krachu "Overlorda" nie byłyby już w takiej liczbie potrzebne na Zachodzie. Alianci nieprędko ponowili by próbę lądowania - zwróć uwagę na mentalność Amerykanów, dla których plaża "Omaha" jest synonimem niewyobrażalnych strat ludzkich i istnego piekła na ziemi. Jak w takim razie "przełknęliby" stratę kilku dywizji (a do tego musiałoby dojść w przypadku niepowodzenia "Overlorda" i zepchnięcia Aliantów do morza) :?: Czy sądzisz, że spieszyliby się do kolejnego lądowania :?: A sami Angole, bez pomocy jankesów, to sobie mogli wylądować...
Co do pauzy operacyjnej, to Ruscy zajęli Pragę w połowie IX.'44 r. i w związku z tym nie można chyba twierdzić, że nic do tej pory nie robili. Wg. mnie początkiem przerwy w operacjach ruskich na froncie polskim była właśnie połowa IX.'44r. Zrozum - ja nie wybielam Rosjan twierdząc, że zatrzymali się, bo byli wykończeni "Bagrationem" i nie mieli najmniejszych szans na pobicie Niemców. Oczywiście, że duży wpływ na przerwę operacyjną w centralnej Polsce miał wybuch Powstania Warszawskiego, ale IMHO wyczerpanie półrocznymi walkami rónież zrobiło swoje...
Może by i Alianci uderzyli we Włoszech i na Bałkanach, ale tam teren bardzo sprzyjał obrońcom i atakujący mógłby bardzo nieprzyjemnie się zdziwić patrząc na swoje zdobycze terytorialne. Zwróć uwagę, co Kesselring - nienajgenialniejszy wódz - dysponując niewielkimi przecież siłami robił z Aliantami we Włoszech...Prawie 2 lata walk, a Alianci nie wyszli praktycznie poza Alpy...
Nevar-->nie napisałem, że wojna trwałaby 10 lat, tylko, że samym Rosjanom zajęcie całych Niemiec zajęło by z 10 lat...



Grzegorz - 15-02-2005 09:30
Jedyną szansą zatrzymania aliantów w Normandi było natychmiastowe nocne uderzenie dywizji pancernych na wojska inwazyjne. I nie ważne czy dowodził by Rommel, Rundstedt, czy von Kluge, to była jedyna szansa którą idioci z OKW zmarnowali.



Nevar - 15-02-2005 10:26

Eki-->jak najbardziej masz rację, że Niemcom brakowało wielu ważnych strategicznie surowców w 1944r. Z drugiej jednak strony, gdyby Aliantom nie powiodło się lądowanie w Normandii, to Niemiaszkowie mogliby w dalszym ciągu nieskrępowanie korzstać z przemysłu, surowców i siły roboczej okupowanej Francji i Beneluxu. Z siły roboczej może i tak, ale całe Niemcy, a więc tym bardziej Francja i Benelux znajdowały się w zasięgu bombowców strategicznych. Nawet jeśli nie bombardowali by całych miast to z pewnością zniszczyli by infrastrukture tak, że Niemcy nie mogli by w szybkim czasie przetransportować ich gdziekolwiek.

Poza tym mogliby przerzucić na dowolny front (w większośc zapewne na wschodni) jednostki, które po krachu "Overlorda" nie byłyby już w takiej liczbie potrzebne na Zachodzie. Z szybkim ich przetransportowaniem byłby naprawde duży problem. POza tym nawet jeśli przerzucili by je na Wschód, to na nie wiele by się to zdało.

Alianci nieprędko ponowili by próbę lądowania - zwróć uwagę na mentalność Amerykanów, dla których plaża "Omaha" jest synonimem niewyobrażalnych strat ludzkich i istnego piekła na ziemi. Jak w takim razie "przełknęliby" stratę kilku dywizji (a do tego musiałoby dojść w przypadku niepowodzenia "Overlorda" i zepchnięcia Aliantów do morza) :?: Czy sądzisz, że spieszyliby się do kolejnego lądowania :?: A sami Angole, bez pomocy jankesów, to sobie mogli wylądować... No nie wiem. Amerykanie znani są z tego, że nie lubią przegrywać... Poza tym to była wojna w której wiedziano od początku, że straty mogą być ogromne.

Co do pauzy operacyjnej, to Ruscy zajęli Pragę w połowie IX.'44 r. i w związku z tym nie można chyba twierdzić, że nic do tej pory nie robili. Wg. mnie początkiem przerwy w operacjach ruskich na froncie polskim była właśnie połowa IX.'44r. Zrozum - ja nie wybielam Rosjan twierdząc, że zatrzymali się, bo byli wykończeni "Bagrationem" i nie mieli najmniejszych szans na pobicie Niemców. Oczywiście, że duży wpływ na przerwę operacyjną w centralnej Polsce miał wybuch Powstania Warszawskiego, ale IMHO wyczerpanie półrocznymi walkami rónież zrobiło swoje... Może poprostu upiekli dwie pieczenie na jednym ogniu?

Może by i Alianci uderzyli we Włoszech i na Bałkanach, ale tam teren bardzo sprzyjał obrońcom i atakujący mógłby bardzo nieprzyjemnie się zdziwić patrząc na swoje zdobycze terytorialne. Zwróć uwagę, co Kesselring - nienajgenialniejszy wódz - dysponując niewielkimi przecież siłami robił z Aliantami we Włoszech...Prawie 2 lata walk, a Alianci nie wyszli praktycznie poza Alpy... Bo i nie mieli zamiaru. Celem inwazji na Włochy było wykluczenie jej z wojny, a nie zajmowanie Niemiec od południa.

Nevar-->nie napisałem, że wojna trwałaby 10 lat, tylko, że samym Rosjanom zajęcie całych Niemiec zajęło by z 10 lat... Ale czemu tak długo? kto by ich powstrzymywał? Werewolf? Volkssturm?Niemcy w Alpejskiej Reducie? Rosjanie bardzo dobrze radzili sobie z partyzntami... NKWD "Smiersz", udowodniła to w Polsce. A Ostatnia Reduta była chwytem propagandowym, na prawde nie wiem co mogło by ich powstrzymać.



Hagi - 15-02-2005 11:47
Nevar--> Ad.1
Faktem jest, że kulała infastruktura transportowa w Reichu, ale też niezaprzeczalnym faktem jest, że produkcja przemysłowa rosła w Niemczech mimo bombardowań alianckich w '44 r. ...
Ad. 2
Z szybkim i skrytym przetransportowaniem wojsk pancernych z Arden na Węgry jakoś Niemcy nie mieli problemów...
Ad. 3
A jak było w Wietnamie :?: Amerykanie przełknęli jkoś gorzką pigułkę porażki. Istniała szansa, że po krwawej łaźni związanej z nieudanym lądowaniem w Europie Amerykanie stwierdzą, że wojna z Niemcami to nie ich wojna i skoncentrowali by się wtedy na Japońcach...
Ad. 4
Od samego początku o taką konkluzję właśnie mi chodziło. Wcześniej Eki pisał, że było to związane wyłącznie z wybuchem Powstania Warszawskiego, a z tym nie mogłem się zgodzić.
Ad. 6
To po co były 4 krwawe szturmy na Monte Cassino, czy nieudane lądowanie pod Anzio :?:
Przecież Włochy dawno już wtedy skapitulowały i zostały z wojny wyłączone.
Ad. 7
Nie Werewolf, nie Volkssturm, ani krasnoludki, tylko Niemcy, którzy nie musieliby się już martwić o własne plecy...Niemcy, którzy mogliby całość sił skupić na walce z Rosjanami. Odtworzyć operacyjne odwody i metodą Mansteinowskich krótkich sierpowych walić po ruskich włamaniach we własny front (tak, jak w '43 r.)...



LiS Pustyni - 15-02-2005 13:51
Obejrzyjcie se film Fatherland- Tajemnica III Rzeszy. Tam Niemiaszki wygraly w Normandii, amerykanie wycofali sie z wojny i skupili na japoncach. W angli obalono Churchulia i Krola i wladze przejol Ksiaze Windsoru. I Niemcy wyladowali w angli. A wszystko skupili na wschodzie i nadal trwaja tam walki. Dobry film :)



Eki - 15-02-2005 19:24
Myślę żę jak wiele spraw z amerykańską historią plaża Omaha jest rozdmuchana przez filmowców z Hoolywood. Którzy wogóle nie znaja się na wojskowości.
To prawda że alianci bardzo wolno poruszali się w Włoszech ale wynikalo to z faktu że był to dla nich front drugorzędny. Swiadczy o ty chodzby fakt że najlepsi dowódcy zostali przeniesieni gdzie indziej
Trzeba pamietać że 44 to nie 45. Rosjanie byli poprostu za silni a Niemcy juz dawno stracili swój atut czyli doświadczenie, niekonwencjonalne działanie. a jedyne co mogli robic na wschodzie to się bronic i kontratakowac ale na bardzo małym polu



LiS Pustyni - 15-02-2005 23:45

Trzeba pamietać że 44 to nie 45. Rosjanie byli poprostu za silni a Niemcy juz dawno stracili swój atut czyli doświadczenie, niekonwencjonalne działanie. a jedyne co mogli robic na wschodzie to się bronic i kontratakowac ale na bardzo małym polu A w 45 to byli slabsi ?? Chyba miaels na mysli 44 to nei cz 43 czy 42 :) Bo w 45 to ruscy byli nie za silni, ale nie do pokonania :)



Hagi - 16-02-2005 08:49
Eki-->2500 zabitych, rannych i zaginionych żołnierzy amerykańskich na "Omaha" to są suche fakty, a nie wymysł filmowców.
Skoro Włochy to front drugorzędny, to po co 4-krotnie szturmowano Mte Cassino kosztem wielkich strat, po co lądowano pod Anzio kosztem strat niewiele mniejszych?
Pewnie, że Niemcy w '44, to nie to samo co w '43, ale siły uwolnione z Zachodu po niepowodzeniu "Overlorda" mogły posłużyć do odbudowania operacyjnych odwodów i likwidowania radzieckich włamań w niemieckie linie w zarodku...Zobacz - mimo powodzenia "Overlorda" wojna z Ruskami trwała jeszcze prawie rok, a Ty twierdziłeś, że po klapie lądowania w Normandii Ruscy nie mieliby problemów z zajęciem całych Niemiec...
Może i tak, ale trwało by to baaardzo długo (może nie 10 lat, jak pierwotnie napisałem, ale na pewno ładnych parę latek).




Strona 2 z 3 • Wyszukiwarka znalazła 98 postów • 1, 2, 3